Miasto – przestrzeń przyjazna czy wroga człowiekowi? Matura 2021

Miasto to dość wyjątkowa przestrzeń, w odróżnieniu od terenów wiejskich, całkowicie stworzona przez człowieka i dla człowieka. Z tego powodu i przez brak pewnej dozy naturalności oraz możliwości bezpośredniego obcowania z przyrodą nie ma zbyt pochlebnej opinii w literaturze, która często wynosi na piedestał naturalizm. Znajdziemy zatem mnóstwo opisów prezentujących miasta w ciemnych i niemal brudnych barwach. Nie jest to jednak zbyt obiektywne – w końcu dzisiejsze przestrzenie różnią się diametralnie od tych kojarzonych z czasem m.in. rewolucji przemysłowej. Obecne miasta często pełne są zieleni, a po opuszczeniu ich centrum poczuć możemy prawdziwą wolność, spacerując po parkowych alejkach oraz słuchając śpiewu ptaków czy obserwując krzątające się po rabatkach zapylacze. W związku z powyższym uważam, że przestrzeń miejska może być przyjazna i sprzyjająca człowiekowi jeśli tylko odnajdziemy w niej fragment dla siebie, a także nie damy się pochłonąć wszechogarniającemu hałasowi oraz pogoni za pieniędzmi i karierą.

Pozytywny i swojski obraz miasta możemy odnaleźć w baśni „Królowa śniegu” Hansa Christiana Andersena. Opisana tam przestrzeń mimo swej skromności oraz zatłoczenia – „W tym mieście było tyle ludzi, że nie mógł każdy dla siebie mieć osobnego domku, a cóż dopiero myśleć o własnym ogródku” – sprawiała wrażenie przyjemnej i spokojnej. Jak podaje autor każdy dom posiadał własną namiastkę ogrodu w doniczce na dachu, a podczas ciepłych słonecznych dni dzieci przystępowały do wspólnej, wesołej zabawy. Miasto przedstawione jest zatem w baśni jako pewnego rodzaju ostoja i bezpieczeństwo, które współtworzy jego zgrana społeczność, a to za bramami czai się niebezpieczeństwo i zagrożenie – choćby w postaci tytułowej Królowej śniegu, która stanowi uosobienie zagrożenia.

W „Ziemi obiecanej” Władysława Reymonta obraz miasta prezentuje się już zupełnie odmiennie. Znika swojego rodzaju baśniowość opisanej przestrzeni, a zastępuje ją pełna chciwości i niezdrowych ambicji Łódź. Tytuł utworu ma formę ironii – miasto do którego mieszkańcy okolicznych wiosek podążają pełni nadziei, niczym Izraelici pod przywództwem Mojżesza, okazuje się brudną, pełną zawiści, zazdrości i wyzysku krainą, osnutą czarnym dymem z kominów fabrycznych. Czytając smutne opisy, w głowie powstaje nam wizja prawdziwej apokalipsy i źródła zła odnajdowanego w miastach, w kontraście do spokojnej i nieszkodliwej wsi. Czy jest tak jednak w istocie? Zazwyczaj ludzie szczęśliwi nie udają się w nieznane, wystawiając się na wiele zagrożeń w poszukiwaniu miejsca dla siebie. W związku z powyższym możemy dojść do wniosku, iż nie tylko miasto spod pióra Żeromskiego przypomina koszmar, a cały wykreowany świat. Zatem metropolia wciąż może być postrzegana jako iskierka szansy oraz możliwość zdobycia środków do życia w beznadziei dręczącej ludzkość.

Wizerunek miasta możemy odnaleźć także w utworze „Do krytyków” Juliana Tuwima. Nie jest to bezpośrednia charakterystyka, pochwała ani krytyka miast, a raczej bezpośredni zwrot i może rodzaj żartu z krytyków dzieł autora lecz z pewnością mogę odnieść go także do poruszanego w rozprawce tematu. Przede wszystkim podmiot liryczny opisuje w nim jazdę na przedniej platformie tramwaju – beztroską, radosną, pełną prostej zabawy. Pokazuje tym samym, że w mieście także można całym sobą chłonąć piękno wiosny i wybuchającego w głowie maja. Bardzo często zdajemy się gloryfikować przemiany w przyrodzie dostrzegana na wsiach z biegiem pór roku, zapominając tym samym podobnych radościach jakie może dostarczyć nam także miasto i występująca w nim przyroda. Ujmując to słowami Juliana Tuwima – „A drze­wa w po­ry­wie na­tchnie­nia za­le­ją wio­sen­ną wo­nią„.

Dodaj komentarz