Moja wierna mowo – interpretacja

Jednak ostatecznie podmiot liryczny przełamuje zniechęcenie i podkreśla nierozerwalność swojego związku z krajem, wyniesionymi z niego wartościami i ojczystym językiem. Utożsamianie się z rodzimą mową w emigracyjnej egzystencji pozwala stworzyć mikrokosmos polskości, wymiar życia godny Polaka przebywającego na obczyźnie:

 Ale bez ciebie kim jestem.

 Tylko szkolarzem gdzieś w odległym kraju,

 a success, bez lęku i poniżeń.

 No tak, kim jestem bez ciebie.

 Filozofem takim jak każdy.

Poeta podkreśla, że bez ojczystej mowy na obczyźnie byłby zaledwie szkolarzem gdzieś w odległym kraju – zwyczajnym przedstawicielem akademickiej profesji, w dodatku karierowiczem nastawionym na osiągnięcie sukcesu, co bynajmniej nie zaspokoiłoby jego ambicji i powołania.

Obcość takiego stanu rzeczy eksponuje angielskie słowo success, odsyłające do mentalności Amerykanów, którzy są nastawieni na szybkie osiąganie celów.

Poza tym autor Mojej wiernej mowy mógł wybrać „ofertę”, jaką proponowały artystom tuż po wojnie władze komunistyczne w zamian za uległość, pisanie pod ich dyktando. Wielkie nakłady utworów, popularność wśród mas, uznanie społeczne, znaczne gratyfikacje finansowe mogły być kuszącą perspektywą. Jednak doświadczenia funkcjonowania systemu totalitarnego, które ma za sobą poeta, składają się na jego wychowanie – stąd Miłosz zdecydował się pójść własną ścieżką:

Rozumiem, to ma być moje wychowanie:

 Gloria indywidualności odjęta,

 Grzesznikowi z moralitetu

 czerwony dywan podścieła Wielki Chwał,

 a w tym samym czasie latarnia magiczna

 rzuca na płótno obrazy ludzkiej i boskiej udręki.

Podmiot liryczny, prezentując siebie przy użyciu trzeciej osoby liczby mnogiej (w domyśle pojawia się zaimek „on”), wskazuje, że nie utożsamia się z samym sobą sprzed lat. Sposób, w jaki to robi, jest zarazem elementem jego samooceny. Występowanie w roli grzesznika z moralitetu przypomina pięcioletni okres przynależności Miłosza do komunistycznego reżimu. Jednak poeta nie wybrał drogi wiodącej przez czerwony dywan rozłożony przez Wielkiego Chwała. Zachował niezależność myślenia, tworząc na emigracji.

We współczesnej poecie sytuacji politycznej nie tyle mowa potrzebna jest człowiekowi, co człowiek mowie, by ocalić ją przed zniszczeniem:

 Moja wierna mowo,

 może to jednak ja muszę ciebie ratować.

 Więc będę dalej stawiać przed tobą miseczki z kolorami

 jasnymi i czystymi jeżeli to możliwe,

 bo w nieszczęściu potrzebny jest jakiś ład czy piękno.     

Autor decyduje się na aktywne podejście do tytułowej mowy: ocalające z jednej strony, a twórcze i przekształcające z drugiej. Podejmuje to wyzwanie, choć drażni go wiele elementów polskości. Nadal będzie strażnikiem idei, o których zapomnieli jego rodacy, kontynuując podjętą wcześniej pracę, ponieważ taką wybrał dla siebie rolę.

Dodaj komentarz