Pieśń świętojańska o Sobótce – pieśń Panny XII – interpretacja

Pieśń świętojańska o Sobótce Jana Kochanowskiego jest cyklem lirycznym, na który składa się dwanaście pieśni – przyporządkowanych dwunastu pannom. To sielanka, czyli utwór ukazujący wyidealizowany obraz życia na wsi.

Jan z Czarnolasu za pomocą swojego dzieła po raz pierwszy przeszczepił ten gatunek na grunt naszej literatury, wykorzystując takie wzorce z antyku, jak sielankopisarstwo Teokryta (kodyfikatora sielanki wywodzącego się z Grecji) czy rzymskiego poety Wergiliusza. Jednocześnie Pieśń świętojańska o Sobótce jest utworem w pełni oryginalnym – świat przedstawiony tworzy polska wieś i jej rodzime obrzędy.  

Sobótka była ludowym świętem obchodzonym raz w roku w czasie letniego przesilenia, w nocy z 23 na 24 czerwca, a więc w wigilię dnia św. Jana w Kościele katolickim. Z okazji tego obrzędu palono ogień, tańczono, śpiewano pieśni. Szlachta bawiła się wspólnie z chłopami, dzięki czemu wszyscy czuli się równi.

Przestrzeń w Pieśni świętojańskiej o Sobótce tworzy Czarnolas, w którym Jan Kochanowski osiadł po zakończeniu kariery dworskiej. Wieś ta jawi się jako arkadia – piękna i urodzajna kraina, gdzie panuje szczęście.

Dwanaście utworów cyklu buduje wypowiedź o wiejskim życiu, zabawie i miłości. Najsłynniejszą jego częścią jest pieśń Panny XII i ona będzie przedmiotem niniejszego opracowania. Rozpoczyna ją sławetna apostrofa do wsi, ujęta w formę dwóch pytań retorycznych:

Wsi spokojna, wsi wesoła,

Który głos twej chwale zdoła?

Kto twe wczasy, kto pożytki

Może wspomnieć zaraz wszytki?

W opinii osoby mówiącej, czyli tytułowej panny wieś jest miejscem przyjaznym człowiekowi: spokojnym i wesołym. Stanowi tak wielką wartość, że nie można jej przecenić. Wiejskie wczasy (wygody) i pożytki są liczne i trudno wymienić je jednym tchem, stąd muszą być poddane szczegółowemu opisowi. Kolejne strofy przynoszą argumenty potwierdzające tę tezę.

Żyjących w zgodzie z naturą wieśniaków cechuje uczciwość i pobożność:

Człowiek w twej pieczy uczciwie

Bez wszelakiej lichwy żywie;

Pobożne jego staranie

I bezpieczne nabywanie.

Ludzie ci utrzymują się z uprawy ziemi, pracy własnych rąk, a nie z pożyczania pieniędzy na procent (lichwy), kosztem bliźniego. Postępują zgodnie z Bożymi nakazami. Warto przy okazji dodać, że Biblia surowo zabrania lichwy.

Życie na wsi jest bezpieczne. Nie wymaga dalekich podróży, które niosą za sobą wiele ryzyka:

Inszy sie ciągną przy dworze

Albo żeglują przez morze,

Gdzie człowieka wicher pędzi,

A śmierć bliżej niż na piędzi.

Słowa inszy sie ciągną przy dworze zawierają aluzję do kariery dworskiej Kochanowskiego – wymagającej ciągłego zabiegania o względy innych i funkcjonowania w dużej grupie, pozbawionej wewnętrznej solidarności.

Wiejska egzystencja jest także wolna od zagrożeń, które czyhają na osoby wykorzystujące w pracy kompetencje językowe (np. urzędnicy, prawnicy, artyści):

Najdziesz, kto w płat język dawa,

A radę na funt przedawa;

Krwią drudzy zysk oblewają,

Gardła na to odważają.

Są oni bowiem odpowiedzialni za swoje słowa – mogące spowodować rozmaite szkody.

Tymczasem rolnik zarabia na utrzymanie własne i rodziny, niczego się nie obawiając:

Oracz pługiem zarznie ziemię;

Stąd i siebie, i swe plemię,

Stąd roczną czeladź i wszytek

Opatruje swój dobytek.

Hojna natura gwarantuje dostęp do żywności i surowców, które zdobywa się bez wysiłków:

Jemu sady obradzają,

Jemu pszczoły miód dawają,

Nań przychodzi z owiec wełna

I zagroda jagniąt pełna.

Po pracy w sezonie stodoły (gumna) zapełniają obfite plony i w okresie jesienno-zimowym przychodzi pora na długi odpoczynek:

On łąki, on pola kosi

A do gumna wszystko nosi.

Skoro też siew odprawiemy,

Komin wkoło obsiądziemy.

Urozmaicają go rozrywki: pieśni, zagadki (gadki pokryte), ucieszne tańce (trefne plęsy):

Tam już pieśni rozmaite,

Tam będą gadki pokryte,

Tam trefne plęsy z ukłony,

Tam i cenar, i goniony.

Do zajęć gospodarzy należy też myślistwo i rybołówstwo:

A gospodarz, wziąwszy siatkę,

Idzie mrokiem na usadkę

Albo sidła stawia w lesie;

Jednak zawżdy co przyniesie.

W rzece ma gęste więcierze,

Czasem wędą ryby bierze;

A rozliczni ptacy wkoło

Ozywają sie wesoło.

Czynności te urozmaica śpiew ptaków.

Mieszkańcy wsi wykonują swoje zajęcia w przyjemnej atmosferze. Ukazany tu pasterz, siedząc w cieniu, gra na piszczałce:

Stada igrają przy wodzie,

A sam pasterz, siedząc w chłodzie,

Gra w piszczałkę proste pieśni,

A faunowie grają leśni.

Zacytowana strofa jest jednym z nielicznych przypadków, w którym pojawia się wyraźne nawiązanie do motywów typowych dla literatury antyku – faunowie to lubieżni bożkowie leśni z mitologii rzymskiej.

Męża w pracy wspiera żona, zapobiegliwa gospodyni. Do jej obowiązków należy m.in. przygotowywanie posiłków, w tym kolacji, liczenie bydła i dojenie krów. Nie musi kupować mięsa na targu, ponieważ we własnym gospodarstwie ma go pod dostatkiem:

Zatym sprzętna gospodyni

O wieczerzej pilność czyni,

Mając doma ten dostatek,

Że sie obejdzie bez jatek.

Ona sama bydło liczy,

Kiedy, z pola idąc, ryczy,

Ona i spuszczać pomoże;

Męża wzmaga, jako może.

W wiejskiej rodzinie młodzież szanuje starszych, jest skromna i wzrasta w cnocie:

A niedorośli wnukowie,

Chyląc się ku starszej głowie,

Wykną przestawać na male,

Wstyd i cnotę chować w cale.

Na koniec tytułowa panna przypomina wątek z początku swojego monologu, co tworzy klamrę kompozycyjną omawianej pieśni: jak się okazuje, nie sposób wyliczyć wszystkich zalet życia na wsi:

Dzień tu, ale jasne zorze

Zapadłyby znowu w morze,

Niżby mój głos wyrzekł wszytki

Wieśne czasy i pożytki.

Kochanowski idealizuje życie ziemiańskie; dowodzi, że można osiągnąć szczęście, wybierając spokój bytowania na wsi i zajmując się rolnictwem. W jego ujęciu miejsce oddalone od wielkiego świata tchnie radością i dobrobytem; jest w pełni bezpieczne i wolne od niemoralności.

Oczywiście wizja poety ma charakter utopijny – nie uwzględnia on np. trudów ciężkiej pracy na roli, które później ukaże Szymon Szymonowic w sielance realistycznej pt. Żeńcy. Kochanowski idealizuje obraz wsi, ponieważ ocenia jej uroki z perspektywy właściciela ziemskiego – wszakże nie pracował fizycznie i nie walczył o przetrwanie. Rodzinny Czarnolas stanowił dla niego zaciszne schronienie, w którym ustatkował się po zakończeniu kariery dworzanina, dzięki czemu mógł cieszyć się życiem na łonie natury z ukochaną żoną i dziećmi.

Warto uwzględnić, że w Pieśni świętojańskiej o Sobótce Jan z Czarnolasu odwołuje się do filozofii antyku: stoicyzmu i epikureizmu. Przedstawiciele pierwszej szkoły uważali, że człowiek powinien kierować się cnotą i zachowywać równowagę duchową, drugiej zaś – przekonywali, że trzeba korzystać z życia. Kochanowski przeszczepia te zasady na nasz grunt, formułując pochwałę spokojnej i skromnej egzystencji na wsi, życia w zgodzie z naturą i uniwersalnymi zasadami moralnymi.  

Utwór cechuje prostota formalna. Monolog osoby mówiącej ujęty jest w czterowersowe strofy, które tworzy ośmiozgłoskowiec ze średniówką po czwartej sylabie o rymach parzystych. Odznacza się on wysokim stopniem rytmizacji – przypominającej taneczną melodię. Zgodność przedziałów składniowych i granic poszczególnych wersów współgra z treścią utworu – ideałem spokojnego i szczęśliwego życia. Język Pieśni świętojańskiej o Sobótce jest prosty, brak w nim wyszukanych środków stylistycznych, co wzmacnia komunikatywność przekazu.

Dodaj komentarz