Pomogłeś mi odkryć, jakie to ważne. Napisz opowiadanie o przeżytej z bohaterem wybranej lektury obowiązkowej przygodzie, dzięki której zrozumiałeś, co naprawdę cenisz. Wypracowanie powinno dowodzić, że dobrze znasz wybraną lekturę obowiązkową.

W czasie podróży niespodziewanie trafiłam na jakąś dziwną asteroidę. Rosły tam tylko baobaby i jedna, jedyna róża. Nie miałam pojęcia, gdzie się znalazłam. Wcześniej byłam w moim bezpiecznym statku, a potem nagle rozległ się trzask, zamknęłam oczy, a gdy je otworzyłam, byłam już tutaj. Robiłam się coraz bardziej zła. Najpierw pokłóciłam się z przyjaciółką, a teraz nagle to! A chciałam tylko dotrzeć do domu.

Nagle zza jednego z baobabów wyłonił się mały chłopiec o jasnych włosach. Przyglądał mi się badawczo. Mierzyliśmy się tak wzrokiem przez dłuższą chwilę, aż wreszcie on zapytał:

– Przyszłaś tu po moją różę?

– Nie – odparłam zgodnie z prawdą. – Trafiłam tu przypadkiem.

Wtedy chłopiec zauważalnie się odprężył. Przedstawił się jako Mały Książę i wyjaśnił, że mieszka sam na tej planecie, a towarzyszy mu tylko róża. Była ona zatem dla niego niezwykle ważna. Obawiał się, że przybyłam, by mu ją zabrać, co byłoby dla niego ogromną tragedią.

Tymczasem ja miałam inne, palące problemy, ważniejsze od jakiejś tam róży. Znalazłam się na obcej planecie, bez statku, bez wiedzy o własnym położeniu. Za wszelką cenę chciałam się stamtąd szybko wydostać. Powiedziałam o tym Małemu Księciu. On milczał, marszczył brwi i wreszcie rzekł:

– Mam tu radio, możemy nadać sygnał, jeśli się na tym znasz.

Trochę się na tym znałam, zatem skorzystałam z urządzenia. Nastawiłam sygnał i rozpoczęło się czekanie. Miałam nadzieję, że ktoś rozpocznie poszukiwania i w ich trakcie odbierze mój komunikat.

Czekałam tak przez kilka dni, uzbrajając się w cierpliwość. Wiedziałam, że sytuacja nie zakończy się w ciągu godziny, ale oczekiwanie mnie wykańczało. Tymczasem chłopiec starał się, jak mógł, by było mi wygodnie i by mnie odpowiednio ugościć. Zmuszałam się, by to docenić.

Mijały kolejne dni, które spędzałam przy radiu, równocześnie obserwując, jak Mały Książę wyrywa baobaby jak chwasty i dba o swoją różę. Był do niej niezwykle przywiązany. Ona zaś nieustannie kaprysiła, jakby go wykorzystując. Zwróciłam kiedyś chłopcu na to uwagę. Miałam też w pamięci moją wiecznie narzekającą przyjaciółkę, o co zresztą pokłóciłyśmy się przed moim zniknięciem. Chłopiec spojrzał jednak tylko na mnie z powagą w oczach i rzekł:

– Wiem o tym, ale jestem za nią odpowiedzialny.

Tydzień później różę zaatakowały mszyce, a Mały Książę wpadł w rozpacz. Ściągał pojedynczo insekty, lamentował, starał się pomóc, jak umiał. Niewiele jednak wiedział. Na szczęście znałam domowy przepis na środek na te szkodniki. Wspólnie go przygotowaliśmy, a róża szybko doszła do siebie.

Myślałam nieustannie nad słowami Małego Księcia o odpowiedzialności i wreszcie bardzo zawstydziłam się kłótni z przyjaciółką. Zamiast ją wspierać, źle ją potraktowałam. Było mi głupio i uznałam z perspektywy czasu, że zdecydowanie przesadziłam ze swoją reakcją. Mogłam być łagodniejsza i bardziej wyrozumiała. Dodatkowo bardzo za nią tęskniłam.

Pewnego dnia otrzymałam przez radio komunikat. Był to statek wysłany na poszukiwanie mnie. Nie posiadałam się ze szczęścia. Wreszcie miałam wrócić do domu. Przekazano mi informację, że grupa poszukiwawcza dotrze do mnie w ciągu dnia i zabierze mnie z planety Małego Księcia.

Przed odejściem przygotowałam mu jeszcze zapas środka na mszyce i zapisałam przepis na niego. Powiedziałam mu też, że pobyt u niego otworzył mi oczy na pewne kwestie związane z relacjami i przyjaźnią. On zaś spokojnie odpowiedział, że to nie jego zasługa, bo jego wszystkiego nauczył pewien lis. Nie zadawałam już pytań.

Kolejnego dnia pojawił się statek. Pożegnaliśmy się z Małym Księciem i odleciałam w kierunku domu. W trakcie podróży zastanawiałam się, co powiem mojej przyjaciółce. Kiedy byłam już w domu, odezwałam się do niej i ją przeprosiłam. Ona odpowiedziała tym samym, bardzo cieszyła się, że udało mi się wrócić. Był to bardzo wzruszający moment. Opowiedziałam jej o wszystkim, co przeżyłam razem z Małym Księciem. W końcu to on był odpowiedzialny za to, że w trakcie pobytu na jego planecie dogłębnie zrozumiałam, co tak naprawdę jest dla mnie ważne.